Mozillians on Digital Freedom

Matjaz wrote a blog post on his presence in ACTA debate in Slovenia. With multiple interviews, shows and a speech at a government organized roundtable discussion, Matjaz became an ad-hoc representative of our collective in front of the audience that we rarely interfere with. That is just awesome Matjaz! Congratulations, dude!

But it’s not only Matjaz! Mozillians have been active all around Europe in the public debate on ACTA. Me and Staś have been both helping the civic NGO side on ACTA front in Poland, Otto in Estonia, and Bogo in Sofia, just to mention a few.

Three things that strike me about this are:

1) The whole generation of Mozillians who gained their experience by shaping local Mozilla communities in Europe are now becoming respected public figures precisely because of what we are doing at Mozilla project. For years we’ve been responding to what was needed, adapting to the changing landscape on the cross of the local and global Web, growing up to roles that had to be filed. It’s amazing to see that our experience and cred gained by fighting for the Open Web is now placing us in the spotlights when the future of the Internet is being debated.

2) We all seem to intuitively build our positions on a small set of principles that we wrote just a few years ago.
I remember the time when Gerv has been driving the conversation at FOSDEM trying to isolate the limited set of statements and principles that unite us, Mozillians, and I even remember voices questioning the need for such a document arguing that we were successfully able to raise and grow our project without it.
These days, the very first thing that we do when we face something that we intuitively feel is wrong for the Internet, is that we cross check it against the Mozilla Manifesto.

We are united under this manifesto, it does work as a written summary of what we believe in and now it serves us as a point of reference when we face proposals that are not in line with the Internet that we want to see. Just take a look at Polish Mozilla Community position on ACTA, or read Matjaz’s speech.

It  grows far beyond what we originally expected and everyone who worked on this document should be proud now. I certainly am!

3) As individuals, but also as representatives of Mozilla project, we are being asked to speak, because people want to know what Mozilla thinks. It’s important. Like in all other debates that we took part in, web standards, browser wars, web video formats or privacy, Mozilla has a unique role and it’s fundamental for us to walk this thin line of subtle balance that we aim for with our hybrid nature. I’m particularly proud to read Mitchell’s words and also journalists commenting on our statement in a way like the following:

Essential statement on ACTA by Polish Mozilla Community
(…)
It’s worth pointing out, that the community’s position is very rational, calm and stripped of the emotions that are driving most of the conversation these days.
(…)
Polish PM, Donald Tusk, has said that Poland will not ratify ACTA if the there will be any doubts, and this statement by the community clearly presents those that are of vital importance for the information society.
(…)
The statement written by the Mozilla community in Poland is important for yet another reason. Its authors are not connected to any market player. Mozilla Community is not an NGO or political organization. Usually, Mozilla and its community do not comment law related topics.
(…)
Those are the people that usually avoid law related topics focusing on their great, a bit crazy vision.
Apparently what has happened, made them feel they have to speak up.

In cases like SOPA in US or ACTA in Europe, Mozilla DNA that has shaped all of us, is being injected and influences the debate in a profound way.
The same vision that has shaped Firefox, Thunderbird, Drumbeat and tons of other projects and products, and through this influenced how the Web looks like today on both, technological and social layer, has also shaped our minds and beliefs, and through this is now impacting the public debate that is being held all around the world on the future of the Interent.

Isn’t that just amazing?

p.s. We’re igniting a newsgroup devoted to the topic of digital freedom. Join us there!

Mozilla Europe i Mozilla w Europie

Projekt Mozilla odnosi niesamowite sukcesy w Europie. Cele jakie postawiliśmy sobie, spisane w ramach Manifestu Mozilli, są bardzo dobrze odbierane w środowisku Internautów w Europie.

Dzięki temu Mozilla ma świetne wyniki udziału na rynku Europejskim, ogromną rzeszę osób uczestniczących w projekcie, świetne kontakty z innymi społecznościami internetowymi, silne społeczności lokalne i w efekcie mamy miejsce przy stole w trakcie ważnych debat dotyczących przyszłości Internetu.

Mało kto jednak wie, że ten sukces udało nam się osiągnąć korzystając z bardzo skomplikowanej struktury organizacyjnej – w rzeczywistości istnieją trzy organizacje które powstawały w różnych momentach w odpowiedzi na konkretne problemy jakie nasz projekt napotykał (mozilla.org, mozilla.com i mozilla-europe.org).

Peterv ustawia pierwszy hosting dla Mozilli Europe w 2003

W ciągu ostatnich lat społeczność Mozilli w Europie pracowała wymiennie z jedną z tych trzech organizacji co niepotrzebnie komplikowało sytuację i utrudniało synchronizację.

Jedną z nich, stricte europejską jest stowarzyszenie Mozilla Europe założone w 2004 roku przez grupę aktywistów Mozilli w czasach gdy Mozilla Foundation nie była w stanie operować efektywnie na terenie Europy i szukaliśmy własnych rozwiązań pozwalających nam organizować nasz projekt.

Przez ostatnie 7 lat Mozilla Europe opiekowała się większością aktywności projektu, organizowała spotkania, wspierała konferencje, uczestniczyła w rozwiązywaniu konfliktów w społecznościach, chroniła marki, współpracowałą z prasą i angażowała się we wspieranie rozwoju projektu w różnych regionach Europy.

Od lipca 2005 miałem zaszczyt uczestniczyć w pracach stowarzyszenia jako członek zarządu. Był to niesamowity czas i ogromna odpowiedzialność, ponieważ Mozilla Europe koordynowała tworzenie się struktur i społeczności w Europie, ale też szansa na wykorzystanie mojego doświadczenia i wiedzy z Polski w skali całego kontynentu.

Mozilla jes niezwykłym projektem, ponieważ od wielu lat już stanowimy tak unikalny byt, że nie mamy od kogo się uczyć. Wszystkie decyzje, struktury, modele pracy i rozwiązania jakie mają służyć realizacji naszej misji musimy albo wymyślać całkowicie od nowa, albo adaptować do swoich potrzeb te zaczerpnięte od innych projektów Internetowych, kreatywnych firm, fundacji non-profit, albo projektów Open Source.

Dotychczasowe decyzje i kierunki działań pozwoliły nam rosnąć i adaptować się do zmian na rynku Internetowym na tyle skutecznie, że dziś Mozilla ma większe możliwości realizowania swoich celów statutowych niż kiedykolwiek w przeszłości!

To zaś pozwala nam skupiać się na adaptowaniu i rozwijaniu samej struktury projektu, tak aby przenosić udane rozwiązania lokalne na poziom globalny. W efekcie powstał projekt “One Mozilla”, którego celem jest unifikacja projektu w ramach jednej organizacji globalnej – Mozilla Foundation.

W efekcie powoli i sukcesywnie staraliśmy się identyfikować działania jakie podejmuje stowarzyszenie Mozilla Europe i wdrażać je na skalę globalną w ramach całego projektu. Wiele inicjatyw które przez lata działy się tylko w Europie pod auspicjami Mozilli Europe staje się globalne jak funkcje reprezentantów Mozilli, wolontariuszy pełniących funkcje rzeczników prasowych, uczestnictwo w konferencjach, organizacja własnych spotań w ramach inicjatyw MozCamp, współpraca z agendami rządowymi zajmującymi się Internetem i tak dalej.

Taki model organizacji pozwala nam lepiej skalować nasze działania na cały świat i pomagać innym regionom korzystać z tego co powstało w Europie, a także ułatwia synchronizację i efektywność relacji między projektem a fundacją.

Efektem ubocznym była też powolna redukcja roli stowarzyszenia Mozilla Europe na rzecz globalnej Mozilla Foundation i ostatecznie zarząd Mozilli Europe przy współpracy z Mozilla Foundation podjął decyzję o rozwiązaniu tej pierwszej i przekazaniu wszystkich inicjatyw pod auspicja globalnej Mozilli Foundation.

Ten ruch jest czysto operacyjny, nie wpływa w żaden sposób na nasze cele, działania i prace. Mozilla Europe nie zatrudniała pracowników i zarząd jest przekonany, że ta decyzja nie powinna mieć żadnego wpływu na pracę projektu i naszych społeczności.

Prezes stowarzyszenia, Tristan Nitot, oraz członkowie zarządu z niżej podpisanym, będą nadal opiekować się działaniami Mozilli w Europie i traktujemy ten ruch jako czystą redukcję biurokracji a także okazję do przedyskutowania modelu organizacji naszego projektu w Europie.

Chcemy zaktywizować większą grupę lokalnych społeczności do pracy na poziomie całej Europy i uruchamiamy nowe inicjatywy pozwalające większej liczbie osób wpływać na losy Mozilli na poziomie całego kontynentu. Mamy nadzieję także na silniejszą reprezentację naszych działań w ramach projektu Drumbeat oraz licznych inicjatyw znanych z Mozilla Labs w Europie a także planujemy otworzyć kilka otwartych przestrzeni dla osób zainteresowanych pracą nad rozwojem Internetu w ramach projektu MozSpaces. Pierwsze powstaną w Londynie i Berlinie w 2012.

Byłem ogromnym zwolennikiem tego rozwiązania ponieważ widzę w nim szansę na lepszą adaptację naszych działań w Europie do dynamicznego rynku Interentowego oraz na zwiększenie aktywności samej Mozilla Foundation na poziomie globalnym w Europie, Azji, Afryce czy Ameryce Południowej.

Europa jest przykładem i inspiracją dla społeczności Mozilli na całym świecie i wierzymy, że nasze globalne struktury są dziś wystarczająco silne, aby móc bezpośrednio angażować się i reagować na potrzeby lokalne. Sieciowa struktura naszego projektu dojrzała przez ostatnie lata i sprawia, że możemy dziś więcej niż kiedykolwiek przy mniejszym poziomie biurokracji.

Członkowie zarządu Mozilli Europe wraz z liderami społeczności lokalnych stworzą następny rozdział historii Mozilli w Europie i współpracując z Mozilla Foundation będziemy rozwijać projekt Mozilla reagując na potrzeby i wyzwania kolejnych lat.

Tyler o ocenie błędów

uwaga: ten post jest moją prywatną opinią, nie jest stanowiskiem żadnego z projektów w których pracuję.

uwaga 2: ten post nie jest opinią o wszystkich portalach i vortalach informatycznych. Są wciąż serwisy które dbają o jakość informacji, które weryfikują dane, które szukają u źródeł, których dziennikarze interesują się tematem na który piszą, a i w tych które wywołam tutaj do tablicy nie zawsze jest tak źle. Ale jest źle wystarczająco często bym pozwolił sobie na uogólnienia.

Przepraszam, że niezbyt często tu piszę ostatnio, ale mam mnóstwo pracy z L20n, Pontoonem i innymi fantastycznymi projektami nad ktorymi pracujemy i coraz mniej motywacji do prostowania tego co panowie copy&pasterzy napichcą.

Tym razem jednak zbieram się w sobie i prostuję ponownie. Otóż webhosting, dziennik internautów i dobre programy znów łyknęły plotkę i bujde ze slashdota jak rybka haczyk i ucieszone donieść raczyły, że “były szef społeczności”, że “zrezygnował”, że zanim to zrobił doniósł o “nowy cykl wydawniczy (…) bardzo źle wpływa na jakość Firefoksa” i tak dalej i tak dalej.

Pewnie, można olać, wszak to, że panowie wykonująct te copy&paste tłumaczenia (czasem nawet z autorskim komentarzem, zazwyczaj sarkastycznym i definitiwnie wieszczącym kłopoty Mozilli, ewentualnie deklarującym ekspercką wiedzę jakoby innym przeglądarkom wiodło się lepiej) zrobią to następnym razem niezależnie co tu napiszę.

Wiemy to bo niecałe półtora tygodnia temu te same portale donosiły o nieuchronnym usunięciu numerków wersji z okna “O Programie” Firefoksa dokładnie w ten sam sposób klonując sensacyjne doniesienia slashdotów z tak samo poprzekręcanymi faktami, plotkami i przekłamaniami. A 4 dni temu donosiły, że Mozilla planuje walczyć z Chromem przez WebAPI… i tak dalej…

Wiemy też, że tak jak zawsze nie skorzystają ze starej dziennikarskiej zasady pytania u źródeł, albo chociaż dania szansy wypowiedzenia sie drugiej stronie do której kontakt dostają regularnie od Lukasza Kluja, ode mnie, googlając/bingując Mozillę w Polsce lub na ślepo wpisując press@aviary.pl. Nic to nie da.

I tym razem wpadka, pomyłka, nie przyniesie wstydu, w odróżnieniu od slashdota nie zaktualizują swoich wpisów, nie zawstydzą się a czytelnicy radośnie w komentarzach skorzystają z okazji do kolejnego flamewara na temat tego która przeglądarka jest lepsza i jakim epitetem obrzucić współkomentatora który śmie woleć inną.

No to dla sprostowania:

  • Mozilla nie jest firmą w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Jest projektem, społecznością. Wszyscy którzy się wypowiadają i pracują w nim to kontrybutorzy, członkowie społeczności. Tyler jest członkiem projektu Mozilla. Część osób jest zatrudniona w Mozilla Foundation w różnych formach do różnych zadań. Tyler nie jest.
  • Tyler nie zrezygnował z uczestnictwa w projekcie tylko z pracy w grupie zajmującej się oceną nowych zgłoszeń
  • Tyler nie napisał nic na temat wzrostu liczby błędów w Firefoksie w wyniku nowego modelu wydań
  • W projektach open source pojęcie “bug” odnosi się do każdego zgłoszenia – czy to jest błąd, czy propozycja zmiany, czy pomysł. Zdecydowana większość z tych zgłoszeń jest nieprawidłowa lub duplikuje zgłoszenie już istniejące. Pisanie więc o “6000 błędów w Firefoksie” jest więc po prostu myleniem czytelników.
  • Ocena zgłoszeń to praca która od zawsze w Mozilli jest ścieżką przez którą przechodzi wielu nowych wolontariuszy, ja zaczynałem od pracy nad tym, Gavin, i inni też. Od takiej funkcji sortowania i kategoryzowania błędów do realnej oceny wpływu szybkiego cyklu na stabilność przeglądarki i liczbę błędów w niej jest bardzo daleko.
  • Jeśli któryś z dziennikarzy interesuje się naprawde tematem stabilności przeglądarki to może zechce przetłumaczyć wpis Jessiego Rudmana na temat statystyk błędów krytycznych Firefoksa w kolejnych wersjach (i artykułu Kairo na ten temat?)
  • Bugzilla Mozilli w ogóle nie jest narzędziem “jakościowym” tylko “ilościowym”, zbieramy setki zgłoszeń dziennie, większość nigdy nie zostanie rozwiązana, bo albo nie ma sensu, albo nie jest ważna (w stylu: “Hinduska wersja Firefoksa na system Solaris sprzed trzech lat ustawiony z czcionką cyrylicy nie wyświetla poprawnie strony CNN w wersji z 2008 roku”), albo nie jest do odtworzenia, albo nie jest w ogóle problemem tylko propozycją którą nikt się nie zajął i czeka na kogoś kto się danym tematem zainteresuje. Rozmowa o liczbach w takim kontekście i emanowanie nimi jest wynikiem głębokiego niezrozumienia tematu o którym się pisze.
  • Tyler napisał dwa sprostowania. Niestety sprostowania są mniej skandaliczne, a więc mniej atrakcyjne, niż oryginalna plotka. Szkoda, prawda?

Dużo się dyskutuje ostatnio na temat przyszłości prasy i mediów w dobie Internetu. Niestety z przerażeniem obserwuje dewaluację jakości dziennikarstwa dotyczącego tematów komputerowych, które idzie równolegle ze wzrostem liczby osób używających Internetu i zwiększającą się dynamiką tego co się w Webie dzieje.

W tym samym czasie kiedy wszędzie wokół mnie w Polsce kiełkują społeczności eksperckie, sceny front-endowe, back-endowe, webappowe, HTML5, webgamingowe itp. dziennikarski front słabnie w oczach, redukuje siebie sam do formy it-plotek.pl i skupia się na straszeniu użytkowników.

Czasem zastanawiam się jak to jest pracować jako dziennikarz IT, podpisywać się nazwiskiem pod tekstami i do tego stopnia nie interesować się tym co się dzieje z Siecią. Nie rozumieć czym jest Mozilla, czym Webkit, jak tworzone są standardy, jak wygląda współpraca twórców przeglądarek, czym jest W3C, Ecma albo jak działają projekty open source.

To smutne, ale drodzy panowie redaktorzy – obserwowany przez Was spadek czytelnictwa nie wynika z “kryzysu” mediów ani tego, że ktoś Wam “kradnie” czytelników. Obniżacie jakość, skupiacie się na plotkach, właściwie większość tego co piszecie o wydarzeniach wokół przeglądarek jest pełna przeinaczeń, błędów i dowodów, że tak naprawde tym tematem niezbyt sie interesujecie i nie staracie się go poznać. Dziwi Was zatem odwrót czytelników? Moim zdaniem głosują nogami.

A panowie rednacze – newsy o przeglądarkach cieszą sie popularnością? To może zatrudnijcie do pisania ich osoby które interesują się przeglądarkami? Na eventach takich jak Front Trends, Falsy-Values, czy zbliżający się onGameStart właściwie każda, losowo wybrana osoba będzie się nadawać. Zyjemy w czasach pasjonatow, warto z tego korzystac do budowania wartosciowych srodowisk 🙂

simple bash script to recompile libxul

Since I started working on L20n bindings for XUL I always felt frustrated that our build system cannot properly recompile the dependencies. When I work on XUL I’d like to just be able to type:

cd ./content/xul;
make;

and be done with it.

Unfortunately, for the reasons that are beyond my level of understanding, it never worked this way. Fortunately, the bits that you have to recompile are always the same so I created a small bash script that recompiles what I need plus the dependency:

DIR="$( cd "$( dirname "$0" )" && pwd )"

cd $1 && 
make &&
cd $DIR/layout &&
make &&
cd $DIR/toolkit/library &&
make

Just place it in your build-dir and then:

./rebuild.sh ./content/xul

will do the rest

enjoy!

 

Perceived proximity on the Web

Over the years of traveling around the world to evangelize about Open Web and explaining the position and role Mozilla holds, I’ve encountered an interesting phenomena that I tried to put into a social context for quite some time.

My last trip to China, where I had met with Mozilla community in Shanghai triggered me to write about it, so here it comes.

The Web

The Web is a virtual plane on which human interact. It’s an incredible and amazing plane which breaks a vast number of physical laws and, in consequence, economical laws, biological laws, psychological laws, and, maybe in a most profound way, social laws.

From the social perspective, the web changes everything because  it holds an unprecedented characteristic:

The Web almost fully neutralize three basic physical dimensions in which humans operate, and, if that was not enough, it also severely limits the fourth one – time!

Think about it for a moment, please. Isn’t it mind blowing that we’re here, now, as it happens?

Spatial dimensions

Things on the Web are equally “close” to each Web user and the “dimension” that is closest to replace spatial distance – connection speed – is just a temporary factor that is disappearing over the course of a few years becoming ignorable itself.

It may not be the first invention that reduces the eternal impact of spatial dimensions on human life – cars, planes, mail, they all contributed to the sense of the world getting smaller, but the Web just cut it off entirely. You have access to this text from each place on Earth at the very same moment and you can build meaningful connections with everyone on the planet using the same techniques we use to build connections with our neighbors.

The laws of physical proximity and its impact on our social life is being transferred onto the Web and suddenly everyone is socially close to everyone else.

Time

Similar shift happens with the fourth dimension. With mobiles devices, laptops, SMS, video chats, forums, and push&pull notification systems we’ve not only overcame physical distance limitations but we also built a plethora of technologies to store, in a lossless mode, every data byte transferred between human beings. Every piece of communication. Every smile, every word, every information, story or emotion that we manage to encode into any of the digital communication channels may be stored, multiplied, transformed and replayed forever.

Once again, the Web is not the first medium to do it, books, photographs, CD’s, vinyl and cameras where there before, but the Web brought it to the next level. Everything that manages to fit the web can be ripped of action-time limitation. It doesn’t matter when it happens, and how far did it happen. I can record my fingers typing this text and broadcast them to everyone around the world plus let anyone interested watch it in 100 years. All this interesting social/cultural/memetic implications about your daughter reading your blog posts from when you were sixteen kick in!

And the price limes is zero! It costs almost nothing and it will cost less and less! (making economy laws not fit anymore).

Physical vs. virtual

Hola, hola! – as many of my spanish fluent friends would say – but that’s all virtual. Yes, we removed spatial and time dimensions but only from information. Nothing changes in the realm of physical objects. No teleportation, no time travels, right? Right!

Continue reading “Perceived proximity on the Web”

Pontoon has a new leader!

Oh, Pontoon, hi! When we introduced the idea of Pontoon on the forum of Mozilla Planet, it generated quite a lot of positive comments, but nothing close to what has happened when we showed the first live demo (Shaver did!) at Mozilla All-Hands in 2010.

Pontoon represents what, I believe, will be the future of web localization and I tried my best to rush it to the point where we will be able to verify if such an approach is realistic, but from there, I failed to find enough time to give this project the love it deserves.

Worry not, great ideas don’t perish, and it sometimes takes a vacuum to appear for a new leader to step in!

I had luck to drive Pontoon to the point where it attracted several souls from Mozilla community to keep pinging me, keep asking about it, and, what’s always the best result of an idea, to act.

In particular one gentleman, my long time friend from Slovenia – Matjaž Horvat, stepped up and took what was there, turned a crank, wrote some code, draw a mockup, moved pieces around, stitched it a bit, and probably invoked some primal magic to assemble new version of it, available here – http://horv.at/pontoon/.

He was able to take the source code to the next level and covered up the visual appearance and user experience zone which has been sorta ignored since we started and needed love. He was also willing to jump in and join me and we’re lucky enough to get Mozilla backing for this project which resulted in Pontoon having a new leader!

I’m proud to announce that I’m stepping down from Pontoon leadership position and Matjaz is taking over! I’ll be serving him as a mentor and a peer and I’m absolutely confident that the baby is in the right hands!

Please, join me in congratulating Matjaž!

You can also track his progress at http://horv.at/blog/ and on Twitter.:)

Thunderbird to become the default in Ubuntu!

Great news from Budapest where Ubuntu project is holding their version of our All Hands 😉

According to Michael Larabel Thunderbird will become the default choice for Ubuntu’s mail/newsgroup client! That’s a strong prove of progress that Thunderbird has made, and trust me, Ubuntu does not swap the defaults that easily.

Well, it now seems that we’ll have two of our products used as pretty important defaults in this most popular Linux distribution – Firefox and Thunderbird! (although we do have a strong competition for the browser slot).

Congratulations to the team working on Thunderbird!

Falsy Values – volunteer opportunity

In just about a week Warsaw will be hosting a major JavaScript event – Falsy Values.

Falsy Values is brought to you by the two people – Damian Wielgosik and Paweł Czerski – who made their way onto the Web Event Stage last year with their widely praised Front-Trends conference.

This year, they focus on hardcode JavaScript. This conference is not about soft disciplines, not about social science, it’s solely about hacking the modern Web.
With stellar workshops and talks, with names such as Douglas Crockford, Tantek Çelik, Tom Hughes-Croucher and our homegrown stars like Kornel “porneL” Lesiński, it has what it takes to be the powerful event to be at.

Now, such an event is not going to happen on its own, it takes passion, dedication and the one thing we all should value most – time – to shape it up and deliver.

One of the unique features of this conference is that it really is handmade by those two fellows who work 24/7 right now to plug all the cables in the right slots, bring supply to the tables and speakers to the microphone.

All hands on deck!

As you may have guessed from the title – we believe we could use some help during the event itself!

If you’re located in Warsaw, or if you will be here for the time of the event, and you’re looking for a chance to participate in what’s going to happen there, help us make it perfect, learn the unique lesson from behind the scenes, here’s your chance!

We’re looking for geeks who seek experience in helping us run this event. Several brave souls to support speakers, guide the crowd through the agenda, run fiercely to aid some brother in JavaScript arms who’s in danger of any kind (like – you know that moment when your WiFi doesn’t work?)

We expect you to be there with us (even an hour before the opening), assist when needed and enjoy the conference. We offer an opportunity to learn, gain experience and help us make the best event in the JavaScript world since Brendan invented this monster!

Get in touch with us! Email me (gandalf at mozilla dot org)  or contact Damian and Paweł directly and we’ll go from there. Hurry up, we only have 5-7 slots available!

L20n gets tangible

While Firefox 4 was the main focus for the last weeks and months, I’ve been also making progress with the next iteration of Mozilla localization technology – L20n.

Here are three things that constitute a milestone for me and should make it much easier to test and play with the features of it.

Toolbox

Toobox guides you through the examples of various localization scenarios and how L20n solves them. It blends incremental learning of features available to both developer and localizer. At the bottom it contains several more complex example that should rarely happen but constitute the latter part of Pike’s “easy things easy, complex things possible” mantra.

XPCShell tests

It’s a small (two at the moment) set of tests that run l20n code. It’s a great start point to play with how the library works and how the format works. You can adjust the compiled code, or the library code and see if it gives the expected result.

Live toolbox

What can be better than a toolbox for a geek? Yes. A live toolbox. A toolbox you can not only read, but one that you can actually touch, change, hack on and see the result live.

It’s a hack itself, so don’t be harsh pls, but it does the job. I even included a set of 7 examples (example1 to example7) that correspond to what you can find in the Toolbox. Feel free to modify the L20n code, see if it compiles properly, play with the compiled code, change the HTML or JS and see the results live!

Also, if you encounter a bug, you can save your code and send it my way so that I can investigate it. The compiler is just an initial approach, and a moving target right now as we still don’t have a finalized JS structure schema, but it works for most simple and medium complexity cases, so I’d say it’s ready for you to play with it!

Next steps

Now, that we have Firefox 4 released (yay!), and mozilla-central is open again, I hope to work on landing the initial set of L20n Gecko bindings which requires some updates to the patches themselves first. With that part, we’ll be able to start investigating migration away from current DTD/properties format into the wonderland of L20n.